piątek, 21 lutego 2014

Ogrzewacz na kubek

Gdy byłam małą dziewczynką, mama nauczyła mnie robić na drutach. Nigdy jednak nie miałam do tego większej cierpliwości i nie przypominam sobie, by udało mi się skończyć jakąkolwiek robótkę. Minęły dziesięciolecia i postanowiłam ponownie zmierzyć się z tematem. Okazją do wydziergania czegoś konkretnego były zbliżające się urodziny męża. Postawiłam na coś prostego, ale oryginalnego - ogrzewacz na kubek. Pierwotnie forma miała być nieskomplikowana, ale - zbiegiem okoliczności i bez wiedzy o moich planach - mąż kupił sobie nowy kubek. O miłych dla oka, zaokrąglonych kształtach. Ale niekoniecznie miłych do przyozdabiania ;) Metodą prób i błędów udało się. Nawet całkiem szybko. Bez szablonu i tylko dwa razy ;) prułam zakończenie, dopasowując szerokość ocieplacza do obwodu kubka. Z efektu jestem naprawdę zadowolona. Co jest u mnie niespotykane ;) Martwiłam się też o funkcjonalność, ale nie sprawia problemu.
A jak Wam się podoba?

When I was a little girl, mum taught me how to knit.  But I had no patience for that and as far as I remember, I've never finished any work. Time passed on I decided try again. The occasion was my hubby's birthday. I've tried something simple, but original - mug cosy. First idea was simple, but hubby, who didn't know anything  about my plans, bought new mug. Nice, but with hard shape to fit around. ;) I tried hard and finally I found a way. In my opinion visual effect and functionality, both are good.
What do you think about it? 









1 komentarz:

  1. piękny! bardzo lubie połaczenie czerwieni i szarości

    OdpowiedzUsuń